Wycieczka do Francji

Każdy z nas marzy o podróżach po świecie. Jedni wzdychają za tropikalnymi wyspami, na których zawsze jest ciepło, miłośnicy białego szaleństwa zapewne przez większość roku myślą o pokrytych śniegiem stokach narciarskich a jeszcze inni o zwiedzaniu wielkich świątyń i światowej sławy galerii sztuki. A ja? O czym ja właściwie marzę? Poznajcie moją tajemnicę.

Jak spełniłam swoje marzenia?

Jako ufrancuski we francjiczennica liceum uczyłam się języka francuskiego, no może uczyłam to zbyt duże słowo. Właściwie przez trzy lata nieustannie powtarzałam w języku francuskim zwrot ‘’mam szesnaście lat’’ oraz ‘’ lubię oglądać filmy i czytać książki’’. Także jak można zauważyć nie ma się zbytnio czym chwalić. Jednak  kiedy nadarzyła się okazja wyjazdu do Paryża od razu zdecydowałam się na podróż. No wiecie, która kobieta nie marzy o romantycznych spacerach uliczkami Paryża czy też widoku wieży Eiffla z bliska. Po samym przyjeździe do miasta szybko zrozumiałam, że warto było uczyć się języka. Angielski nie jest tutaj mile widziany. Możne by rzecz, że francuski we Francji jest równie ważny jak pizza we Włoszech czy mousaka w Grecji. Z pewnością można powiedzieć, że to świętość narodowa. Kiedy w małym sklepiku próbowałam porozumieć się z sprzedawczynią po angielsku i spotkałam się z nieprzyjaznym wyrazem twarzy szybko postanowiłam nie chwalić się  już więcej swoimi zdolnościami językowymi. Na szczęście dwie sprawne ręce pozwoliły mi na migi wytłumaczyć co właściwie chciałabym kupić. Nie macie pojęcia jaka była moja radość kiedy wyszłam z całą torbą przepysznych francuskich makaroników.

Spełnianie mojego marzenia nie skończyło się tak jakbym tego chciała i mimo że nadal nie posługuje się językiem francuskim lepiej niż miało to miejsce parę lat temu to zamierzam pojechać do Francji po raz kolejny. Czas mija, świat się zmienia, może tym razem spotkam się z większą akceptacją.